Ostatnio dość często słyszy się o "social public relations". Jest to złożony proces, często mylony z pojęciem marketing internetowy, ponieważ jest jedynie jedną z form takiego marketingu.
Social public realtions (w dalszej części tekstu pozwolę sobie używać skrótu Social PR) to głównie pisanie tekstów, artykułów i materiałów prasowych (lub też tworzenie tworzenie bardziej multimedialnych rzeczy) w taki sposób, by jak najłatwiej mogły być zrozumiane, by użytkownik mógł się do nich odnieść i co najważniejsze - przekazać dalej. Interakcja z człowiekiem jest tu kluczem.
Nie ogranicza się ona jedynie do podmiotu tworzącego Social PR i reszty ludzi w sieci. Najważniejszym aspektem, określającym powodzenie kampanii jest interakcja między użytkownikami. Idealnym przebiegiem spraw jest zjawisko określane mianem "wirusowej kampanii". Na czym to polega?
W sieci pojawia się film z wystąpieniem polityka, reklamą produktu, kampanią społeczną - treść nie jest tutaj istotna. Na początku obejrzy go kilkaset osób. Część z nich prześle link do filmu swoim znajomym. Ci po obejrzeniu zrobią to samo, następni również, i tak dalej. Rozwija się to jak wirus, stąd nazwa.
Jednak by osiągnąć sukces, kampania Social PR musi być czymś nowym, unikatowym na rynku, czymś co przyciągnie uwagę użytkowników. Bardzo pomocnymi są tutaj wszelkie portale społecznościowe lub strony, które pozwalają na dzielenie się linkami, np. Digg i Reddit. Dzięki aktywności użytkowników tych stron można w łatwy sposób wypromować swoją kampanię w sieci.
Często nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy poddawani działaniu Social PR. Dlatego zanim następnym razem klikniesz "Lubię to!" lub coś "wykopiesz", pomyśl o tym, że właśnie możesz być uczestnikiem kolejnej wirusowej kampanii.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz