środa, 1 lutego 2012

Czy Youtube staje się dzisiejszą telewizja?

Tytuł może wydawać się trochę zuchwały, ale po głębszym zastanowieniu nie mija się on z prawdą. Czy posiadając dostęp do Internetu naprawdę nie potrzeba już naszego standardowego ‘okna na świat’ jakim przez dziesiątki lat był telewizor?

Witryna Youtube.com to ogromny serwis internetowy, dzięki któremu każdy z nas może oglądać, i po założeniu własnego konta, również zamieszczać filmy. Niby nic nadzwyczajnego, ale dziś po ponad 6 latach istnienia to swoiste zjawisko. Jakość youtubowych filmików bardzo często znacznie przewyższa jakość obrazu na zwykłych telewizorach. Przy końcu 2009 roku pojawił się obraz w jakości high definition, czym strona zdobyła sobie fanów wśród tych, którzy cenią sobie zawsze aspekt techniczny. Jednak Youtube dotarł chyba do wszystkich grup wiekowych i społecznych. Najmłodsi mogą obejrzeć swoje ulubione Smerfy, trochę starsi posłuchać ulubionego zespołu albo zobaczyć relację z koncertu, rodzice odcinek ulubionego serialu, który ich ominął, a seniorzy posłuchać pieśni religijnych.

Osobiście największą frajdę sprawia mi oglądanie koncertów, na których mnie zabrakło ( na przykład Woodstock albo Heineken Opener w Gdyni) albo bramek z meczu Premiership lub Serie A. To ostatnie to świetny przykład niesamowitej aktualności i przydatności tego serwisu. Wczoraj Wisła Kraków grała w Bułgarii bardzo ważny mecz w eliminacjach do ligi mistrzów. Już po niespełna dwóch godzinach skrót z tej zwycięskiej dla polskiej drużyny potyczki pojawił się na YT. Dzięki temu nie musiałem opowiadać bratu co i jak, tylko przesłałem linka i po sprawie. Poza tym bardzo dużo programów rozrywkowych rozmaitych stacji telewizyjnych jest na Youtubie w oryginalnej długości. Powiem więcej, program Kuba Wojewódzki w stacji TVN można zobaczyć w wersji reżyserskiej. Mam tu na myśli materiały dodatkowe, które nie mieszczą się w ramówce programowej danej stacji. Youtube to właśnie takie miejsce, wspaniałe archiwum. Mieści się tu niezliczona ilość teledysków - tych najnowszych znajdujących się na listach przebojów, ale też znanych i lubianych klasyków. Dziś praktycznie rzecz biorąc, będąc na imprezie potrzebujemy tylko internet. Niejednokrotnie przekonałem się na własnej skórze jaka to świetna zabawa, gdy każdy może sobie wybrać następny kawałek. Youtube podobnie jak telewizja to niezawodne źródło informacji z całego świata. Główna strona witryny jest codziennie aktualizowana i podzielona na kategorie. Czasem zdarza się, że jakieś ważne wydarzenie jest transmitowane na żywo. Było tak w przypadku beatyfikacji Jana Pawła II lub ślubu księcia Williama z Kate Middleton.

Widać zatem jakim fenomenem jest ta z pozoru zwyczajna strona internetowa i ile ma zalet. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, założyciele tego serwisu nie spodziewali się tak ogromnego sukcesu. Nie byłbym zdziwiony, gdyby okazało się, że są nadal skromnymi kolesiami jak Mark Zuckerberg, czyli twórca portalu społecznościowego o nazwie Facebook.

wtorek, 24 stycznia 2012

Co to jest Facebook?

Facebook. Przez jednych uwielbiany, przez innych krytykowany. Wzbudzający wiele kontrowersji portal społecznościowy skupia obecnie najwięcej użytkowników, w porównaniu z innymi stronami o tym przeznaczeniu.


Lecz Facebook to nie tylko strona internetowa. To fenomen, symbol na stałe wpisany do popkultury, maszyna do robienia pieniędzy i miejsce wirtualnych spotkań setek milionów ludzi jednocześnie. To z niego wzięło się słynne "Lubię to!", to on wyznaczył nowe trendy w public relations i marketingu.

Jednak przede wszystkim dzieło Marka Zuckerberga to serwis społecznościowy, ułatwiający integrację między ludźmi na poziomie globalnym. Nie będzie dużą przesadą jeśli powiem, że Facebook jest swoistym Internetem w Internecie. Stamtąd najszybciej dowiemy się o nowych, ważnych wydarzeniach, o koncertach, happeningach, podzielimy się ze znajomymi swoimi opiniami i przemyśleniami, ulubioną muzyką czy filmami.

Niestety, nie wszystko złoto co się świeci. Portal był oskarżany o niejasną politykę prywatności i udostępnianie danych użytkowników innym firmom. O jego negatywnej naturze mogliśmy się przekonać całkiem niedawno, śledząc wpisy nawołujące do zamieszek na terenie Anglii. Dodatkowo czując na plecach oddech największego rywala, czyli Google i jego społecznościowej usługi Plus, ekipa Facebook'a robi niewiele, by podnieść atrakcyjność swojej strony.

Liczba zalet przewyższa jednak ilość wad. Najlepiej wiedzą o tym sami użytkownicy tego portalu. Może i Ty polubisz to, co daje nam Facebook. Bo ja - lubię to!

sobota, 21 stycznia 2012

Ostatnio dość często słyszy się o "social public relations". Jest to złożony proces, często mylony z pojęciem marketing internetowy, ponieważ jest jedynie jedną z form takiego marketingu.

Social public realtions (w dalszej części tekstu pozwolę sobie używać skrótu Social PR) to głównie pisanie tekstów, artykułów i materiałów prasowych (lub też tworzenie tworzenie bardziej multimedialnych rzeczy) w taki sposób, by jak najłatwiej mogły być zrozumiane, by użytkownik mógł się do nich odnieść i co najważniejsze - przekazać dalej. Interakcja z człowiekiem jest tu kluczem.

Nie ogranicza się ona jedynie do podmiotu tworzącego Social PR i reszty ludzi w sieci. Najważniejszym aspektem, określającym powodzenie kampanii jest interakcja między użytkownikami. Idealnym przebiegiem spraw jest zjawisko określane mianem "wirusowej kampanii". Na czym to polega?
W sieci pojawia się film z wystąpieniem polityka, reklamą produktu, kampanią społeczną - treść nie jest tutaj istotna. Na początku obejrzy go kilkaset osób. Część z nich prześle link do filmu swoim znajomym. Ci po obejrzeniu zrobią to samo, następni również, i tak dalej. Rozwija się to jak wirus, stąd nazwa.

Jednak by osiągnąć sukces, kampania Social PR musi być czymś nowym, unikatowym na rynku, czymś co przyciągnie uwagę użytkowników. Bardzo pomocnymi są tutaj wszelkie portale społecznościowe lub strony, które pozwalają na dzielenie się linkami, np. Digg i Reddit. Dzięki aktywności użytkowników tych stron można w łatwy sposób wypromować swoją kampanię w sieci.

Często nie zdajemy sobie sprawy, że jesteśmy poddawani działaniu Social PR. Dlatego zanim następnym razem klikniesz "Lubię to!" lub coś "wykopiesz", pomyśl o tym, że właśnie możesz być uczestnikiem kolejnej wirusowej kampanii.

sobota, 14 stycznia 2012

Jak Youtube może pomóc w reklamie Twojej firmy?

Nie zawsze samo wykonanie strony gwarantuje jej sukces i powodzenie. Nawet najlepiej wyglądająca witryna będzie do niczego, jeżeli nie będzie na nią pomysłu. A taki pomysł mieli twórcy serwisu YouTube.

Chyba nie ma osoby korzystającej z Internetu, która nie słyszałaby o tej stronie. Koncepcja, zdawałoby się, banalna w swej prostocie - w procesie tworzenia strony internetowej ktoś wpadł na pomysł: "A może da się zrobić tak, by ludzie mogli dzielić się ze sobą filmami i muzyką, bez pobierania ich na komputer?"
Słowo ciałem się stało w roku 2005. Ciałem nieskomplikowanym, a jednocześnie piekielnie przyciągającym - niech świadczy o tym fakt, że po ponad roku od uruchomienia serwisu, liczba oglądanych filmów na YouTube wynosiła około stu milionów dziennie!

Co złożyło się na tak spektakularny sukces? Na pewno to, że YouTube nie jest skomplikowaną stroną internetową. Aby obejrzeć film, wystarczy w udostępnionej tam wyszukiwarce wpisać interesujący nas tytuł, później z wyświetlonej listy wybrać pożądany klip - i voila, gotowe. Nieco inaczej jest już z umieszczaniem ich na serwerach YouTube - aby to zrobić, należy wcześniej się zarejestrować.

Z serwisu nie korzystają tylko osoby prywatne - każdy, mniej lub bardziej popularny zespół ma tam swój kanał. Zresztą, nie dotyczy to tylko muzyków - wielkie korporacje, celebryci, a nawet politycy mają tam swoje konta. Nic dziwnego, skoro wystarczy dobra kampania, by konkretny film obejrzały miliony internautów.

Pozorna wolność na YouTube jest jednak dość ograniczona. Wszystko rozbija się o prawa autorskie i wymagania narzucane przez wielkie koncerny muzyczne. Stąd pojawił się kultowy już tekst: "To wideo nie jest dostępne w Twoim kraju". Polska pod tym względem należy do najbardziej wykluczanych krajów. Mimo to zawsze znajdzie się sposób, by obejrzeć upragniony teledysk - może w nieco gorszej jakości (choć nie zawsze), ale jednak.

YouTube to nie tylko same filmy wideo, nadsyłane przez użytkowników. Wiosną 2011 roku odbyły się dwie transmisje na żywo - ciesząca się ogromną popularnością relacja ze ślubu księcia Williama i Kate Middleton oraz transmisja z beatyfikacji Jana Pawła II. Prawdopodobne jest, że to nie jedyne takie przedsięwzięcia i w przyszłości YouTube będzie organizował takie akcje - szczególnie że od 2006 roku znajduje się pod skrzydłami Google.

Serwis wypromował również wiele gwiazd Internetu i postaci (niekoniecznie realnych) znanych w popkulturze - między innymi Chada Vadera, seriale "Annoying Orange" i brutalne "Happy Tree Friends", a także naszego rodzimego Krzysztofa Kononowicza.

Można spokojnie stwierdzić, że YouTube jest w części serwisem społecznościowym - łączy ludzi z całego świata, pozwala im na dzielenie się informacjami w postaci plików wideo, pozwala na interakcję między użytkownikami. Jeżeli zrealizowałeś swój pomysł na film i chcesz pokazać go innym, nie zwlekaj - YouTube to najbardziej odpowiednie do tego miejsce.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

Co to jest pozycjonowanie?

Czym jest pozycjonowanie? Ogólnie rzecz biorąc, pozycjonowanie to szereg akcji, których celem jest "wyniesienie" jak najwyżej strony internetowej w rankingach wyszukiwarek. Brzmi prosto, jednak to bardzo skomplikowana sprawa.

Wszystko zaczyna się już na etapie tworzenia strony internetowej. Już wtedy warto dobrać odpowiednie do jej profilu słowa kluczowe. To jednak dość przestarzała metoda, ale o tym za chwilę.
Dobrze jest poświęcić chwilę na optymalizację kodu strony oraz usunięcie z niego błędów i niepotrzebnych elementów. Plusem jest też ograniczenie do rozsądnego stopnia języków programowania innych niż HTML, głównie Flash i JavaScript.

Kolejnym krokiem jest tak zwane linkowanie, czyli umieszczanie na własnej stronie banerów i linków do innych witryn. Trzeba to jednak robić z umiarem. Dlaczego?
Jeżeli na stronie znajdzie się za dużo odnośników do innych miejsc w sieci, wyszukiwarka może określić takie działanie jako tworzenie "farmy linków". To bardzo niepożądane, przez to strona może bardzo spaść w rankingach, w skrajnych przypadkach nawet zostać usunięta z indeksu wyszukiwarki. Trzeba wziąć pod uwagę również wartość odnośników - lepiej mniej, a o lepszej jakości stron na które przekierowują, niż odwrotnie.

Pisałem wcześniej o słowach kluczowych jako przestarzałej metodzie. Początkowo twórcy stron www mieli możliwość oszukiwania wyszukiwarek, podając słowa kluczowe o dużej wartości, które jednocześnie błędnie opisywały ich stronę. Ukrywali je również za pomocą doboru kolorów - wyrazy te miały taką samą barwę jak tło witryny, lub były umieszczane w niecodziennych miejscach.
Jednak po pewnym czasie właściciele wyszukiwarek usprawnili skrypty odpowiedzialne za przeszukiwanie stron (tak zwane "roboty"), co ukróciło oszustwa związane ze słowami kluczowymi.

Wrócę jeszcze na chwilę do linkowania. Umieszczanie odnośników na naszej stronie to jedno. Drugie to przesyłanie linków do naszej strony na inne portale. Na tym został zbudowany już cały biznes. Przykład? Poczytajcie komentarze na dowolnym portalu informacyjnym, np. gazeta.pl. Co kilka wpisów pojawia się komentarz (nawet niekoniecznie dotyczący tematu) z linkiem. Czasem to właściciele stron robią to własnoręcznie, lecz zazwyczaj płacą komuś za to, by w ten sposób promował ich witrynę.

W pozycjonowaniu teoretycznie pomocne są również katalogi stron, gdzie każdy, za darmo lub za drobną opłatą, może umieścić link do swojej strony internetowej, wraz z opisem i jej przeznaczeniem. W ten sposób potencjalni użytkownicy nie klikają w ciemno (o ile opis jest zgodny z prawdą). Jednakże nie wszystkie wyszukiwarki są przychylne tego typu katalogom.